Louis

Louis

poniedziałek, 17 lutego 2014

Rozdział 1

       Lipiec.. Londyn.. Ten czas kiedy w tym mieście jest 'nawet' ciepło, bo nie mogę powiedzieć, że jest tu gorąco. W Londynie nie ma miesiące, w którym zawsze by świeciło słońce, ale cóż.. Sama wybrałam to miasto. Sama chciałam tu studiować. Jednak do Londynu pociągnął mnie jeszcze jeden fakt.. Mój ukochany zespół.. Tak, One Direction często tu bywa.. Nie liczę jednak, że ich spotkam. Często są w trasie albo w innych miastach.
      Dzisiejszy dzień powoli się kończył. Szłam sobie parkiem kiedy nagle Julie mnie zawołała:
 - Hello Anna! - krzyknęła
 - No witam - odpowiedziałam
 - Co u Ciebie? - zapytała
 - I'm fine, thanks and you? - uśmiechnęłam się :)
 - Hahaha, daj mi spokój z angielskim - powiedziała - Już wystarczająco dużo na studiach go mam :/
Tak, typowa Julie.. Zawsze była leniwa, lubiła tylko polski. Też była Directionerką, też marzyła o spotkaniu swoich idoli. Codziennie mówiła, że to nigdy się nie spełni.
       Nazajutrz przeczytałam w gazecie, że 1D będą w Londynie 22.07.2014, dzisiaj był 14.07.2014. 'Muszę iść na koncert! Przecież 22/07 powstało 1D' myślałam. Moim ulubionym członkiem był Louis. Kocham go, bo jest dobry. Pokazuje, że zawsze trzeba wierzyć w marzenia. Trzeba być sobą. Jest zabawny. Ma największe serce na świecie. Zawsze potrafi mnie rozśmieszyć. Kocha swoje fanki, jak inni chłopcy oczywiście. Pomaga nawet kiedy on cierpi. Dziękuję mu za to, że zmienił moje życie. Kiczowaty tekst, ale prawdziwy. Szybko zadzwoniłam do Julie żeby podzielić się wieścią.
 - To co? - zapytałam - Idziemy?
 - PEWNIE! - krzyknęła
Kilka godzin później poszłam do sklepu żeby kupić bilety, byłam podekscytowana. Miałam już bilety. Skakałam, krzyczałam. Były drogie, ale co tam!
      Wreszcie nadszedł ten dzień. Dzień koncertu. Włożyłam na siebie takie rzeczy:

A Julie takie:

Byłyśmy takie szczęśliwe. Wybiła 19:00
Na scenę wbiegł Louis. Serce zaczęło mi szybciej bić.
 - London, are you ready?! - krzyknął

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz