Louis

Louis

poniedziałek, 17 lutego 2014

Rozdział 2

      Razem z innymi Directionerkami ja i Julie krzyknęłyśmy 'yes'. Chłopcy świetnie śpiewali. Było dużo zabawy. Ja i przyjaciółka nie zdawałyśmy sobie sprawy, że nasze marzenia właśnie się spełniają. Jesteśmy na koncercie ukochanego zespołu.
   Po znakomitym występie Lou, Liaś, Zayn, Hazza i Niall mieli trochę czasu na spotkanie z fankami. Julie i ja ustawiłyśmy się w kolejce do pokoju, w którym można było porozmawiać z idolem, wziąć autograf i zrobić sobie zdjęcie. Wreszcie nadeszła kolej na nas. Przed koncertem postanowiłam sobie, że dam Louisowi moją fotkę. Wybrałam tę:


Tak czy siak wiedziałam, że nie mam u niego najmniejszych szans, bo:
1) Ma dziewczynę - Eleanor Calder
2) Jest członkiem najpopularniejszego zespołu na świecie
3) Ja jestem zwykłą Directionerką
Mogłam wymieniać więcej powodów, ale nie chciałam sobie psuć dobrego humoru. Weszłyśmy do pokoju:
 - Hey guys! - krzyknęłam
 - Hello Beauty - odpowiedział Harry
Julie stała jak wmurowana. Była w szoku, ale z resztą wcale się jej nie dziwię. Pogadałyśmy z chłopcami, wzięłyśmy autografy i zrobiłyśmy sobie z nimi zdjęcia. Nagle przypomniało mi się o mojej fotce, którą miałam dać Lou. 
 - My photo for you - powiedziałam
 - Aww.. Thank you so much - odpowiedział i cmoknął mnie w czoło. Poczułam motylki w brzuchu. Kiedy wyszłyśmy z pomieszczenia strasznie piszczałyśmy, miałyśmy mega zaciesz. Po jakiejś chwili uspokoiłyśmy się i poszłyśmy do swoich domów. Szybko zasnęłam po takim dniu pełnym wrażeń. 
    Następnego dnia była sobota. Postanowiłam, że pójdę się przejść, ale najpierw poszłam do Starbucks Coffie:

Imię Anna jest dość oficjalne, więc poprosiłam by Pani Kelnerka napisała 'Ania'
      Dość beztrosko wędrowałam po londyńskim parku. Nagle uderzyłam w coś, a właściwie kogoś. Moja kawa wylądowała na koszulce... Lou! Tak tego Lou, któremu wczoraj dałam moje zdjęcie. Poczułam się za razem głupia, ale byłam bardzo szczęśliwa, że znów go widzę.
 - I'm sorry - powiedziałam
 - No. It's my fault - odpowiedział szatyn
Zaproponowałam mu, że może pójdzie do mnie do domu i się w coś przebierze, bo miałam u siebie jeszcze trochę rzeczy po moim byłym.
 - Okay if it isn't a problem - powiedział
 - No! No! Of course! - odpowiedziałam
Ja i Louis szliśmy do mojego domu. Czułam się jak w niebie ^_^


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz