Louis

Louis

poniedziałek, 17 lutego 2014

Rozdział 4

Kiedy doszłam do Julie opowiedziałam jej wszystko co mi się dzisiaj zdarzyło - jak szłam sobie parkiem, jak uderzyłam w Lou, jak rozlałam na niego kawę, jak zaproponowałam mu, że mogę mu dać koszulkę mojego byłego, jak oprowadzałam go po domu, jak powiedział 'bye Anna?'
 - Skąd on zna Twoje imię? - zapytała Julie
 - No nie wiem. Pewnie słyszał jak mówisz do mnie po imieniu - odpowiedziałam
Pogadałyśmy jeszcze trochę, ale zaczynało się robić ciemno, więc postanowiłam pójść do domu, ale przed tym Julie powiedziała mi, że wychodzi na dyskotekę i zapytała czy pomogę jej wybrać strój. Zgodziłam się. Wybrałam, a w zasadzie wybrałyśmy ten strój:


 - Dzięki za pomoc - powiedziała Julie
 - Nie ma za co - odpowiedziałam
  W końcu doszłam do domu. Myślałam o dzisiejszym spotkaniu Louisa. Nie wierzyłam w swoje szczęście. Niby taka zwykła, a jednak dzieją się takie rzeczy, które pragną miliony nastolatek.
Poszłam spać. Nazajutrz zadzwoniła do mnie Julie.
 - Heej - powiedziała - Ale mnie głowa boli
 - Okay, opowiedz co się wczoraj działo, jak dyskoteka? - zapytałam
 - Ale się działo! Się trochę narąbałam. Na dyskotece spotkałam Hazze! Odwiózł mnie do domu (Ahhh) A co się działo w domu to chyba sama wiesz, ale z nas szczęściary! - opowiadała
'Może z Ciebie tak, ale nie ze mnie, bo przecież ja z Tommo tylko gadałam' miałam ochotę jej to powiedzieć, ale tego nie zrobiłam
 - Rzeczywiście! - krzyknęłam do słuchawki
 - Ej! Trochę ciszej, boli mnie głowa - powiedziała - Aaa, Hazza mówił mi, że Louis coś mu gadał o Tobie
 - Serio???? - zapytałam zdumiona
 - Serio - odparła Julie
Wtem bateria mi się rozładowała i tak oto zakończyła się nasza rozmowa.
 'Co Louis mógł o mnie mówić Hazzie? Przecież on mnie w ogóle nie zna..' myślałam. Powoli zaczynało do mnie docierać, że chyba nie mam takiego pecha jak myślałam, że mam.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz