- Skąd on zna Twoje imię? - zapytała Julie
- No nie wiem. Pewnie słyszał jak mówisz do mnie po imieniu - odpowiedziałam
Pogadałyśmy jeszcze trochę, ale zaczynało się robić ciemno, więc postanowiłam pójść do domu, ale przed tym Julie powiedziała mi, że wychodzi na dyskotekę i zapytała czy pomogę jej wybrać strój. Zgodziłam się. Wybrałam, a w zasadzie wybrałyśmy ten strój:
- Dzięki za pomoc - powiedziała Julie
- Nie ma za co - odpowiedziałam
W końcu doszłam do domu. Myślałam o dzisiejszym spotkaniu Louisa. Nie wierzyłam w swoje szczęście. Niby taka zwykła, a jednak dzieją się takie rzeczy, które pragną miliony nastolatek.
Poszłam spać. Nazajutrz zadzwoniła do mnie Julie.
- Heej - powiedziała - Ale mnie głowa boli
- Okay, opowiedz co się wczoraj działo, jak dyskoteka? - zapytałam
- Ale się działo! Się trochę narąbałam. Na dyskotece spotkałam Hazze! Odwiózł mnie do domu (Ahhh) A co się działo w domu to chyba sama wiesz, ale z nas szczęściary! - opowiadała
'Może z Ciebie tak, ale nie ze mnie, bo przecież ja z Tommo tylko gadałam' miałam ochotę jej to powiedzieć, ale tego nie zrobiłam
- Rzeczywiście! - krzyknęłam do słuchawki
- Ej! Trochę ciszej, boli mnie głowa - powiedziała - Aaa, Hazza mówił mi, że Louis coś mu gadał o Tobie
- Serio???? - zapytałam zdumiona
- Serio - odparła Julie
Wtem bateria mi się rozładowała i tak oto zakończyła się nasza rozmowa.
'Co Louis mógł o mnie mówić Hazzie? Przecież on mnie w ogóle nie zna..' myślałam. Powoli zaczynało do mnie docierać, że chyba nie mam takiego pecha jak myślałam, że mam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz